Lutek, co miał szałas na połoninie

  • Add feedback:
  • Manufacturer: Ruthenus
  • Weight: 0.67 kg
  • Availability: Mało

  • Price history
    The lowest price 30 days before the change: 39.00 zł gross
  • 47.00 zł

Edward Marszałek

Lutek, co miał szałas na połoninie

264 stron plus wkładka barwna 8 stron formatu 17,5 x 21 cm, 170 ilustracji, oprawa twarda. Ruthenus, wyd. III, Krosno 2024

ISBN 978-83-7530-957-7

Edward Marszałek

Lutek, co miał szałas na połoninie

264 stron plus wkładka barwna 8 stron formatu 17,5 x 21 cm, 170 ilustracji, oprawa twarda. Ruthenus, wyd. III, Krosno 2024

ISBN 978-83-7530-957-7

 

O Lutku Pińczuku, słynnym bieszczadniku, śpiewać zaczęto przed ponad pół wiekiem, gdy na festiwalu opolskim w 1964 roku pojawił się Tadeusz Woźniakowski z piosenką „Ballada bieszczadzka", która błyskawicznie stała się wielkim przebojem. Na każdym weselu czy zabawie ludowej śpiewano wówczas: Mam szałas na połoninie, piękniejszy niż w mieście dom... Bieszczady miały już wielką moc przyciągania, a słowa ballady ożywiały wyobraźnię. Tylko nieliczni wiedzieli, że podmiotem lirycznym i bohaterem tego szlagieru jest Ludwik Pińczuk — młodzian, który wymarzył sobie życie wśród gór i energicznie za spełnianie tych marzeń się zabrał.

Wyremontowawszy niszczejący schron na Połoninie Wetlińskiej, uczynił z niego jedno z najpopularniejszych miejsc w polskich górach. Zamieszkał tam ze swym koniem, który polubił siana woń, by wreszcie sprowadzić do schroniska „pannę w sukni niebieskiej, co oczy niebieskie ma”.

Ale przyszedł czas, że musiał opuścić swoją chatkę wśród chmur. Potem bywało różnie: zbierał jagody, zrywał drewno w lesie, wypalał węgiel... Najdłużej zatrzymał się na campingu PTTK w Ustrzykach Górnych.

Wreszcie w 1986 roku powrócił na Połoninę. Ponownie remontował schronisko, zmienił na nim dach, obłożył przewiewne ściany piaskowcem, przystosował do przyjmowania większej liczby turystów. Zamiast konia służyła mu już wyższa technika: zimą wjeżdżał do schroniska skuterem śnieżnym, latem zaś swoim słynnym gazikiem. Jako gospodarz obiektu i jedyny stały mieszkaniec Połoniny stał się bieszczadzką legendą jak biesy, czady, dusiołki czy biała dama z sobieńskiego zamku. Tyle tylko, że legendą całkowicie żywą.

 

Chatki Puchatka już nie ma. Tym bardziej warto zachować w pamięci jej niepowtarzalny klimat, stworzony w minionych dziesięcioleciach głównie przez człowieka, któremu wymarzył się ten szałas na połoninie, i który potrafił te swoje marzenia realizować z wielką, determinacją. Spełniał się jako zbieracz runa, traper, organizator bazy turystycznej, goprowiec... Ale warto podkreślić, że był też prekursorem turystyki konnej w Bieszczadach, a w siodle przewędrował zarówno polskie Karpaty, jak też niemały szmat Rzeszowszczyzny.

Product safety information
Manufacturer information


Ask a question about the product. Our team will be happy to provide a detailed answer to your inquiry.


This site uses cookies. By continuing to browse this site you are agreeing to use of cookies. More information can be found in the Privacy Policy.