W dolinie Żylicy

  • Dodaj recenzję:
  • Producent: Epigraf
  • Waga: 0.74 kg
  • Dostępność: Mało
  • 34,00 zł

Ewa Kubica

W dolinie Żylicy. Ze studiów nad architekturą drewnianą Beskidu Śląskiego

Format 210×270 mm, 204 strony na kredzie, ponad 100 ilustracji (rysunki, plany, mapki). Epigraf, wyd. I, Gliwice 2018

ISBN 978-83-949430-1-1

 

Ewa Kubica

W dolinie Żylicy. Ze studiów nad architekturą drewnianą Beskidu Śląskiego

Format 210×270 mm, 204 strony na kredzie, ponad 100 ilustracji (rysunki, plany, mapki). Epigraf, wyd. I, Gliwice 2018

ISBN 978-83-949430-1-1

Książka jest zapisem badań prowadzonych w dolinie Żylicy w latach 1983-85. Jest jednocześnie zapisem przestrzeni utraconej, bowiem rzeczywistości zobrazowanej na rysunkach sprzed trzydziestu lat dzisiaj już nie ma.

Autorka — architekt, urbanista, wykładowca akademicki. Zawodowo zajmuje się przestrzenią wsi w aspekcie semiurbanizacji i przekształceń cywilizacyjnych. Prowadzi blog polityczny eska.salon24.pl

O swojej książce Autorka na blogu pisze:

 W połowie lat osiemdziesiątych skończyłam duży projekt badawczy i otworzyłam przewód doktorski. Moim promotorem (i szefem) był przezacny człowiek, docent dr hab. inż. architekt Zygmunt Mieszkowski. Przez kilka lat po stanie wojennym bronił mnie, moich prac i w ogóle mojego zatrudnienia na uczelni, wysyłał na konferencje, jednym słowem narażał się i to mocno ówczesnej władzy, przy czym robił to szalenie dyskretnie, ale konsekwentnie. Tu trzeba dodać, że był człowiekiem schorowanym, po dwu zawałach. 

I właśnie trzydzieści lat temu pewien partyjny podlec i karierowicz na moim wydziale spowodował odebranie mu zakładu i bezczelnie wysłał na emeryturę. Poinformowano go o tym po uroczystej inauguracji roku akademickiego, ot tak, bez żadnego uprzedzenia – „możesz pan wracać do domu, bo tu już pan nie pracujesz”. Efekt? 
Kilka godzin później nasz „Dziadek” (tak go nazywaliśmy z racji różnicy wieku i przedwojennego stylu bycia) po prostu zszedł na zawał. Koniec.

Jeszcze przez rok zakład działał siłą rozpędu pod tymczasowym kierownictwem, po czym, po powrocie z następnych wakacji, okazało się, że jesteśmy rozparcelowani po innych zespołach, a nasze pokoje po prostu opróżniono, wywalając na śmietnik dorobek prawie dziesięciu lat prac badawczych. Przepadły wieloletnie badania z Beskidu Żywieckiego, z Kotliny Kłodzkiej, z Mierzei Wiślanej i wielu innych miejsc. Przepadły prace dotyczące wielu miejscowości na Śląsku. Posprzątano dorobek naszego zakładu bardzo dokładnie. Zupełnie przypadkiem prace dotyczące jednego projektu badawczego miałam w domu, bo wcześniej zabrałam je do kserowania. I tyle się uratowało. Oczywiście mój doktorat też przepadł, bo nie znalazł się nikt na tyle odważny, żeby przejąć obowiązki promotora. Podlec partyjny był profesorem i do tego wysoko usytuowanym w hierarchii politycznej, nikt nie chciał ryzykować w tamtej sytuacji.

Uratowane prace przeleżały u mnie całe lata, aż w końcu splot różnych okoliczności zmusił mnie do działania. Najpierw wszystkie rysunki (bo to są głównie odręczne rysunki inwentaryzacyjne) posegregowałam, podkleiłam, wyczyściłam, opisałam i przekazałam do Archiwum Państwowego/Oddział w Bielsku-Białej, a była to mrówcza praca, bo rysunków było prawie sześćset (600!) i większość w formatach A1/A2.
Jak już sobie wszystko poprzypominałam, odgrzebałam stare notatki i teksty, to postanowiłam ambitnie zrobić z tego album. Z tekstem kłopotu większego nie było, bo miałam wstępnie zredagowany dobry opis jeszcze sprzed trzydziestu lat, ale obrazki......
Tu muszę poinformować, że w zamian za przekazany zbiór Archiwum pięknie mi wszystkie rysunki zeskanowało, tyle że to są brystole i kalki z lat 1983-85, czyli pożółkłe, poplamione, naddarte itp. Wyciągniecie z tego ilustracji, wyczyszczenie, wyskalowanie, nadanie odpowiedniej jakości – dobra, nie będę opisywać nawet, ile to było pracy. I musiałam to zrobić sama, bo tylko ja wiedziałam/pamiętałam, co, do czego i jak.... 
W każdym razie książka jest, a tych z państwa, którzy zetknęli się z moim albumem o Śląsku i cystersach, zapewniam, że jakość edycji jest  porównywalna, aczkolwiek całość tym razem czarno-biała, bowiem w takiej technice były wykonywane inwentaryzacje i nieliczne zdjęcia"...

Książka ucieszy każdego miłośnika drewnianej architektury, Beskidu Śląskiego, Szczyrku i beskidzkich krajobrazów.

Spis treści

Część 1

Rozdział 1: Cel i zakres pracy

Rozdział 2: Stan badań nad budownictwem drewnianym w Beskidzie Śląskim

Rozdział 3: Warunki przyrodnicze w dolinie Żylicy

Rozdział 4: Osadnictwo

Rozdział 5: Osiedle wiejskie

Rozdział 6: Zagroda

Rozdział 7: Chałupa

Rozdział 8: Podsumowanie

Bibliografia

Część 2

Ilustracje