Komisarz Zdanowicz i pończochy guwernantek

  • 58.00 zł

Michał Radoryski

Komisarz Zdanowicz i pończochy guwernantek

 

524 strony formatu A5 (14,5 x 21 cm). Broszura klejona, oprawa miękka ze skrzydełkami

Klinika Języka, wyd. I, Szczęsne 2020

 

ISBN: 978-83-64197-85-7

 

Michał Radoryski

Komisarz Zdanowicz i pończochy guwernantek

 

524 strony formatu A5 (14,5 x 21 cm). Broszura klejona, oprawa miękka ze skrzydełkami

Klinika Języka, wyd. I, Szczęsne 2020

 

ISBN: 978-83-64197-85-7

 

O „Klinice języka”

Historia nie musi być nudna. Historia może być (i jest) pasjonująca, jeśli tylko podać ją w odpowiedniej formie. Książki wydawane przez „Klinikę Języka” nie opiewają nieubłaganego postępu i sprawiedliwości społecznej, wręcz przeciwnie patrzą na procesy dziejowe z pozycji kontrrewolucyjnych, dzięki czemu opisane historie nabierają smaku. Niespotykane to od lat spojrzenie na historię i dlatego warte poznania.

Ebenezer Rojt o książce:

Kryminał polemiczny?

Nie chciałbym przesadzić, ale wydaje mi się, że mamy oto w sprzedaży pierwszy na świecie kryminał polemiczny. Żeby zrozumieć, cóż to jest za zwierz, spróbujmy najpierw odczytać motywy, jakimi kierował się autor, żeby samemu także wczuć się w klimat powieści kryminalnej, a jeśli ktoś ma wystarczająco dużo wyobraźni, także w klimat prawdziwego śledztwa.

Zacznijmy od przekory, bo ta zdaje się być najważniejszą cechą autora, a jednocześnie wiodącą jego intencją. Przekornie, na samym początku, zauważa autor, że miejsce, w którym toczy się akcja - Kraków na kilka lat przed I wojną światową - nie był tym miastem, w które przywykliśmy wierzyć my, wierni widzowie serialu nakręconego przez Andrzeja Wajdę, a zatytułowanego „Z biegiem lat - z biegiem dni”.

 

Jeśli więc ktoś zauroczony tym serialem, jego klimatem, humorem i postaciami w nim występującymi będzie szukał podobnych wrażeń w tej powieści, srodze się zawiedzie. Kraków, jaki tu mamy. to nie jest miasto, w którym najpoważniejszy konflikt rozgrywa się pomiędzy artystą a filistrem. To jest miasto, w którym zwalczają się polityczne i przestępcze gangi. Nawet jeśli czytelnik w to nie uwierzy i powróci do wizji Żeleńskiego z jego wspomnień przedwojennych, nie ucieknie za daleko od wizji przedstawionej w tej książce. Nawet przy założeniu, że autora mocno poniosło i oskarżenia Ignacego Daszyńskiego o spółkowanie z nieletnimi są przesadzone. To, jak powiadam, nie ma znaczenia, albowiem mamy do czynienia z koloryzowaną fikcją literacką. Problem w tym. że do owego koloryzowania użyto innej palety niż ta, do której przywykliśmy, konsumując treści związane z Krakowem początku XX wieku. To kwestia pierwsza.

 

Kolej na drugą. Autor zwodzi czytelnika, umieszczając w treści postaci autentyczne i fikcyjne, a w dodatku czyni to w taki sposób, że mało zorientowany w historii przestępczości zorganizowanej działającej w Polsce rozbiorowej czytelnik, nie wie, kto istniał naprawdę, a kto jest w tej powieści postacią fikcyjną. Pewnym zaskoczeniem będzie dla wielu osób to, że Fajfer Dratwa i Die Schwarce Schyje Tannenbaum to postaci autentyczne, komisarz zaś pruskiej policji nazwiskiem Tvardooch to czysta literacka fikcja. Podobnie jak fikcją jest główny bohater, którego przygody są osią całej fabuły, a także będą jej osią w kolejnych tomach, czyli komisarz Karol Zdanowicz. Postacią autentyczną, ale scharakteryzowaną inaczej niż rzeczywistą, jest praktykant konceptowy Rotschek. który około roku 1913 awansował na komisarza. Nie będę zdradzał innych tropów, w których fikcja miesza się z prawdą, żeby nie psuć czytelnikowi zabawy. Wspomnę tylko, że obydwa opisane tu schwarzcharaktery są jak najbardziej prawdziwe. Podobnie autentyczny jest modus operandi ich zbrodni. Inne są tylko okoliczności i miejsca, w których działali.

Odpowiedzmy teraz na pytanie - dlaczego to jest kryminał polemiczny? Kilka powodów już wyjaśniłem, a najważniejszy jest taki, że akcja toczy się na dwóch poziomach wyobraźni, czego do tej pory w polskiej prozie kryminalnej nie było. Polemika z Krakowem wizyjnym to jedno, a polemika z rzekomo nienaruszalnymi zasadami rządzącymi powieścią kryminalną to drugie. Autor bowiem — celowo, świadomie i z wielką siłą - naruszył tu wszelkie możliwe zasady. Po co? - zapyta oburzony wielbiciel świetnej prozy Remigiusza Mroza i Katarzyny Bondy?

Tego zapewne dowiemy się w kolejnym tomie, który z całą pewnością powstanie niebawem.

 

Garść cytatów stawnych mężów, które rzucają snop światła w przeszłość i ujawniają przed nami charakter epoki.

 

Jak się jest głodnym, to się nie kradnie, tylko siada do stołu i je!

Franciszek Józef I - cesarz Austrii i król Węgier

 

Moi poddani chcą we wszystkim sami myśleć i stąd się biorą wszelkie trudności.

Wilhelm II - cesarz Niemiec

 

Samogwałt w stanie małżeńskim jest wcale rozpowszechniony zwłaszcza u mężatek.

Stanisław Kurkiewicz — pionier seksuologii

 

Życie ludzkie na pozór to zwykły kawał, lecz on nie jest tak prosty, jak by się zdawał.

Tadeusz Żeleński - lekarz i poeta

 

Degeneracja nie jest degeneracją, tylko regularnie powracającym i koniecznym

fenomenem ewolucyjnym, równie koniecznym, jak to, co nazywamy normalnym — ba,

milion razy konieczniejszym, bo norma, to głupota, — degeneracja zaś, to geniusz.

Stanisław Przybyszewski - pisarz

 

Albo pani, albo ja... kobieta winna być bierną.

Zdzisław Gabryelski - producent fortepianów

 

Nie umiem sobie nawet wyobrazić tego, co będzie z życiem ludzkości, jeżeli połowa jej -

kobiety wejdą naprawdę w to życie z wola świadomą, z siłą odpowiadająca nie tylko swej

liczbie, lecz i walorom kobiecym, silniejszym pod pewnym względem od męskich.

Ignacy Daszyński - polityk socjalistyczny, poseł na sejm krajowy

 

Ja widzę tylko jeden środek skuteczny, jedno lekarstwo: katechizm za sześć centów...

Tak! Nic więcej.

Książę Jan kardynał Puzyna