Niedźwiedź i róża, czyli tajna historia Czech t. 1

  • Dodaj recenzję:
  • Producent: Coryllus - Klinika Języka
  • Waga: 0.49 kg
  • Dostępność: Jest
  • 38,00 zł

Gabriel Maciejewski
Niedźwiedź i róża, czyli tajna historia Czech t. 1

300 stron formatu B5 (16,5 x 24 cm) plus wkładka barwna 16 str. Broszura klejona, oprawa miękka.
Klinika Języka, wyd. I, Warszawa 2015

ISBN: 978-83-64197-10-9

Gabriel Maciejewski
Niedźwiedź i róża, czyli tajna historia Czech t. 1

300 stron formatu B5 (16,5 x 24 cm) plus wkładka barwna 16 str. Broszura klejona, oprawa miękka.
Klinika Języka, wyd. I, Warszawa 2015

ISBN: 978-83-64197-10-9

...w dzbanie jeziora drzemie chłód niebieski
i usta mówią to, co widzą oczy.
Światło szeleści, zmawiają się liście
na baśń, co lasem jak niedźwiedź się toczy...
(Tadeusz Nowak)


Historia nie musi być nudna. Historia może być (i jest) pasjonująca, jeśli tylko podać ją w odpowiedniej formie, np. tak:

...”W filmie „Jan Żiżka" widzimy scenę, kiedy grupa husytów przybywa do Taboru, zamku na górze, który stał się miejscem schronienia wielu uciekinierów z Czech i krajów ościennych. Oto przybywają obdarci, zmęczeni i głodni niczym lud izraelski poszukujący ziemi obiecanej, a witają ich kapłani nowej religii przystrojeni w długie habity z kielichem naszytym na piersi. Tuż obok kapłanów stoją wielkie, pełne pieniędzy kadzie podzielone na trzy części - w jednej znajdują się monety złote, w drugiej srebrne, a w trzeciej miedziane. Jest tych monet nieprzebrane mnóstwo. Kiedy nowi ludzie przybywają do Taboru, każdy wrzuca do kadzi, ile może. Stąd właśnie biorą się fundusze na obronność Czech...

... Czy z łupów oraz ze składek można było utrzymać armię i prowadzić wojnę? Oczywiście, że nie, bo wojna jest imprezą niesłychanie drogą, a prowadzi się ją między innymi po to, by osiągać sukcesy finansowe, a także, by ograbiać i osłabiać sąsiadów, którzy mogliby stanowić jakieś zagrożenie. Stąd właśnie brały się łupieżcze wyprawy husytów na północ, do Brandenburgii i Polski, gdzie zostali zaproszeni przez Władysława Jagiełłę, a także na Łużyce i do Bawarii. Wojna potrzebuje kredytu. Tak było, jest i będzie. Nie można robić wojny bez pożyczek bankowych, bo też i banki są zwykle najbardziej zainteresowane jej prowadzeniem.

O żadnym banku nie ma jednak ani słowa w książkach poświęconych ruchowi husyckiemu. Jest za to mnóstwo słów poświęconych ludziom biednym, którzy nagle, pod wpływem gorących słów kaznodziejów takich jak Wacław Koranda, stawali się nader skutecznymi wojownikami rozprawiającymi się z o wiele liczniejszymi hufcami rycerstwa. Kto tych ludzi uczył obsługi hakownic, bombard, taraśnic i rusznic, nie wiemy, ale ktoś ich uczyć musiał, bo niewolny chłop, a z takich ponoć rekrutowały się wojska taboryckie, nie potrafił posługiwać się żadną bronią poza cepem i widłami. Z tym zaś rynsztunkiem nie mógł wyruszyć przeciwko krucjacie, bo zginąłby na miejscu.

Myślę, że w całej historii husytyzmu jest kilka głównych kłamstw założycielskich, które splatają się ze sobą i powodują, że chcąc nie chcąc bierzemy za dobrą monetę te wszystkie opowieści o dzielnych biedakach, którzy zwyciężali dobrze uzbrojonych możnych.

A więc według czeskich badaczy było tak: ludzie pozbywali się ziemi i przybywali do Taboru, by tu pod światłym przywództwem Korandy i Ziżki budować lepszy świat. Już na samym początku ściągano od nich haracz, a potem dzielono ich na grupy według kryterium majątkowego i zawodowego. Rzemieślnicy brali się od razu do roboty i pracowali bez przerwy i bez wynagrodzenia (jak lepszy świat, to lepszy świat, żartów nie ma), słuchając kazań i napomnień duchownych, a chłopi zabierali się za uprawę ziemi albo szkolili się wojskowo. To drugie jest po prostu nieprawdopodobne, chyba że przyjmiemy, iż chłopi szkolili się do wypełnienia roli mięsa armatniego.

Tak więc wygląda nakreślony przez rozentuzjazmowanych komunistów świat husycki. Mamy tu wszystkie przekleństwa, które dręczą ludzkość: podział na kasty, przymusową pracę bez wynagrodzenia, brak własności i zapowiedź rychłej śmierci w walce za nie swoją sprawę. Do
tego jeszcze dochodzi religijny obłęd, bieda i haracze. Za wszystkim zaś stoją domy bankowe skupione w miastach. Ruch husycki był bowiem machiną służącą do wyciskania pieniędzy ze wszystkiego i wszystkich z przeznaczeniem ich na wojnę totalną, wojnę o kolejne pieniądze.

Bankom właśnie zależało na tym, by jak najdłużej przeciągać ową rewolucję, choć przecież każdy musiał tam zdawać sobie sprawę, że prędzej czy później musi się ona skończyć. Myślę, że nawet dość dokładnie wyznaczano datę końca owej rewolucji, albowiem za zmianą stosunków gospodarczych w Czechach nie stali przecież idioci, ale ludzie bystrzy, bezwzględni i przewidujący. Otóż rewolucja czeska musiała się skończyć w monecie, kiedy nastąpił kres rabunku mienia kościelnego, które - po wypłaceniu częścią złota żołdu najemnikom - przeniesiono w bezpieczne miejsce. Wtedy należało zwijać interes i on rzeczywiście został zwinięty, ci zaś którzy nie rozumieli logiki tego mechanizmu, zginęli. Na samym początku zaś pozbyto się Żiżki”...

fragment rozdziału: „Sztuka wojenna husytów”
 
Jak więc widać Autor nie tylko nie jest piewcą husytyzmu i reformacji, lecz wręcz uważa te idee za mistyfikację służące do rabunku mienia kościelnego i obrócenia ludzi w niewolników. Jego sympatie zdecydowanie są po stronie papiestwa i kontrreformacji. W dodatku pozytywnie wyraża się o szlachcie, jako o warstwie społecznej, a za motory historii uważa ludzką żądzę władzy i złota. Niespotykane to od lat spojrzenie na historię i dlatego warte poznania.

A dlaczego „tajna historia Czech”? To proste. Na naszą historię i historię całej Środkowej Europy patrzymy zwykle poprzez książki autorów obcych, dla których tak Polska jak i Czechy, to nic nie znaczące i marginalne byty polityczne położone gdzieś na wschodzie. Historia naszej części świata – lekceważona i ukrywana jest tajna z istoty. A przez swoją tajność szalenie ważna. Tyle, że my mieszkańcy krain nad Odrą, Wisłą, Łabą i Wełtawą słabo zdajemy sobie z tego sprawę.