Baśń jak niedźwiedź. Kredyt i wojna t. 1

  • Dodaj recenzję:
  • Producent: Coryllus - Klinika Języka
  • Waga: 0.47 kg
  • Dostępność: Jest
  • 38,00 zł

Gabriel Maciejewski
Baśń jak niedźwiedź. Kredyt i wojna t. 1

292 strony formatu B5 (16,5 x 24 cm) plus wkładka barwna 16 str. Broszura klejona, oprawa miękka.
Klinika Języka, wyd. I, Warszawa 2014

ISBN: 978-83-64197-15-4

Gabriel Maciejewski
Baśń jak niedźwiedź. Kredyt i wojna t. 1

292 strony formatu B5 (16,5 x 24 cm) plus wkładka barwna 16 str. Broszura klejona, oprawa miękka.
Klinika Języka, wyd. I, Warszawa 2014

ISBN: 978-83-64197-15-4

...w dzbanie jeziora drzemie chłód niebieski
i usta mówią to, co widzą oczy.
Światło szeleści, zmawiają się liście
na baśń, co lasem jak niedźwiedź się toczy...
(Tadeusz Nowak)


Historia nie musi być nudna. Historia może być (i jest) pasjonująca, jeśli tylko podać ją w odpowiedniej formie, np. tak:

...”Gorączka wypraw krzyżowych wytworzyła gwałtowny popyt na wyroby przemysłowe. Szczególnie na tekstylia i broń, ale także szkło i wyroby skórzane. Popyt ten od razu nakręcił koniunktury we wszystkich miastach Europy, które chciały produkować dużo i jak najtaniej, by sprzedawać drogo na odległych, nowych rynkach. Pojawiła się pokusa, by stworzyć obszar, gdzie ludzie - w odmienionych całkowicie warunkach społecznych, gwałtownie zubożeni, okradzeni, zadłużeni - zostaną zaprzęgnięci do ciężkiej pracy ponad siły. W tamtych czasach nie było jeszcze możliwości, by zubożyć gwałtownie jakiś obszar samą tylko wojną, grunt pod rewolucję musiał być przygotowywany od lat. I takim miejscem było Południe. Tam właśnie ujawniła się istota rewolucji, która zawsze sprzęgnięta jest z wojną. Ludzie dążący do wojny nie mają pojęcia, rzecz jasna, że ich aktywność, pieniądze, siła, zapał i idealizm zostaną wykorzystane przez kapitał do wyduszenia z jak największej ilości ludzi jak największej ilości pieniędzy, pracy, krwi i potu. Nie rozumieją nawet dzisiaj, choć proceder ten trwa w najlepsze od czasów bardzo dawnych. Na ile potrafiłem, starałem się opisać jego XIlI-wieczną odsłonę. Myślę jednak, że jest on dużo starszy. Choć - tak sądzę - w
czasach, kiedy nie istniał Kościół Powszechny, jego zastosowanie mijało się z celem. Wojna bowiem była wówczas jednocześnie rewolucją i nie trzeba było zakładać pułapek na władców, którzy do niej dążyli. Byli oni bowiem od samego początku w ręku bankierów, którzy nierzadko byli równocześnie kapłanami. Pojawienie się Kościoła zmieniło ten stan rzeczy i póki Kościół istnieje, sprzęgło łączące wojnę z rewolucją - czyli postępowe, liberalne rządy - będzie działać na rzecz jego zniszczenia.

Próba wykorzystania koniunktury XII i XIII wieku przez Francję i wielkie zgromadzenia zakonne spotkała się z natychmiastową reakcją. Tląca się powoli herezja nabrała na przełomie stuleci gwałtownego rozpędu. Była ona połączona z kilkoma wojnami jednocześnie i stała w opozycji do niektórych wielkich potęg gospodarczych owego czasu, takich jak Wenecja. Nałożyła się na rywalizację miast i dominiów, a jej energia przekładana była na energię rekonkwisty, a wcześniej podboju Irlandii przez Henryka II i jego wojen ze Szkocją.

Herezja była i jest nie do zwalczenia, ponieważ zarządzana jest z ośrodków mobilnych i tajnych jednocześnie. Jej misja wydawała się niesprecyzowana, ale to pozory. Podobnie było z rewolucjami XIX wieku, które zaowocowały nacjonalizmami i socjalizmem. Walka z herezją trwała przez 150 lat i Kościół wyszedł z niej zwycięski, ale zdruzgotany. Walka z rewolucją zakończyła się klęską całkowitą i wyrzuceniem Kościoła poza nawias życia politycznego i gospodarczego”...
fragment rozdziału: Przeciw republice


Oto przed nami zestaw tekstów i narracji rozmaitego typu. Ich centralnym punktem, nieraz zupełnie niewidocznym, jest relacja pomiędzy Kościołem, herezją i Żydami, osią zaś polityka Londynu i króla Anglii skierowana na Wschód, ku Konstantynopolowi i Egiptowi.

Wszystko to zostało przed czytelnikami karmionymi opowieściami będącymi dziełem imperium i republiki, starannie ukryte. To co widać zaś to łzawa historyjka o biednych katarach prześladowanych przez podłych sługusów ponurego Kościoła.